Jestem chory, stąd mniej wpisów na blogu - od paru dni leczę się w domu na zapalenie płuc. Ma to bardzo liczne złe strony i jedną tylko dobrą - mogę (w chwilach, kiedy organizm mi zbytnio nie dokucza) nadrobić lekturowe zaległości. Czytam mianowicie napisaną na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych książkę "Siedem polskich grzechów głównych" Zbigniewa Załuskiego i napisany ok. 1972 r. przez tegoż autora zbiór esejów "Nieśmieszne igraszki".
Młodszym czytelnikom wyjaśniam, że "Siedem polskich grzechów głównych" to wybitne dzieło polskiej eseistyki historyczno-politycznej, którego publikacja wywołała lawinę dyskusji i polemik, trwającą przez całe lata sześćdziesiąte i później. Załuski zmierzył się w tej polemice z całą plejadą czołowych, ówczesnych intelektualistów. Z kolei "Nieśmieszne igraszki" to podsumowanie tej polemiki i ocena argumentów, wysuwanych przez ideowych przeciwników Załuskiego.
Obecna Polska, w której rządzi niepodzielnie prawicowo - konserwatywna wizja historii, przemilcza istnienie Załuskiego, bo ma z nim poważny problem. Załuski - pułkownik LWP, aktywny działacz PZPR - łączył bowiem w swej eseistyce głęboki, analityczny patriotyzm z lewicowymi poglądami. Ba, uważał lewicowy nurt polskiej historii za ważny składnik polskiego patriotyzmu i polskich dziejów. Dziś, w Polsce roku 2010, brzmi to niczym herezja...
Dziś nikt nie ma jednak odwagi polemizować z Załuskim, bo język jego esejów był cięty i prezycyjny, zaś argumenty - konkretne i poważne. Dlatego zazwyczaj całkowicie pomija się tego autora albo podsumowuje etykietą w rodzaju "czołowy ideolog moczaryzmu". Jeśli chcecie wyrobić sobie własne zdanie, to koniecznie przeczytajcie "Siedem polskich grzechów głównych". I nie czekajcie z tą lekturą, aż złapie Was, tak jak mnie, choroba...
komentarze (5) | dodaj komentarz